Towarzystwo z algorytmu

· Maciej Kryczka

Krąg jednakowych szarych punktów wokół jasnego środka i jeden pomarańczowy punkt poza kręgiem, połączony z nim linią

Rozmowa z kimś, kto wspiera i pociesza, zmienia nasz stan. Wychodzimy z niej lżejsi, czasem z pomysłem, którego wcześniej nie widzieliśmy. Rozmowa z kimś, kto powtarza, że jest źle i chyba lepiej nie żyć, potrafi jeszcze bardziej przytłoczyć.

Ktoś z problemami trafia do grupy, która podsuwa alkohol i narkotyki jako sposób radzenia sobie z trudnościami i traktuje to jako normę. Jeśli to jedyni ludzie, którzy go słuchają i akceptują, najprawdopodobniej sam zacznie robić to, co pozostali. Wybór zostaje ograniczony do możliwości, które podsuwa najbliższe otoczenie.

W 1774 roku Goethe wydał „Cierpienia młodego Wertera”, a po Europie rozeszły się doniesienia o młodych ludziach, którzy naśladowali bohatera. Dwieście lat później socjolog David Phillips pokazał na amerykańskich danych, że po głośnych, szeroko opisywanych samobójstwach liczba samobójstw rośnie, i nazwał to efektem Wertera. W 2010 roku zespół Thomasa Niederkrotenthalera opisał zjawisko odwrotne: relacje o ludziach, którzy przeszli przez kryzys i znaleźli z niego wyjście, wiązały się ze spadkiem liczby samobójstw. Nazwano to efektem Papagena, od postaci z „Czarodziejskiego fletu”, którą przyjaciele w ostatniej chwili odwodzą od śmierci.

Dla kogoś samotnego głównym towarzystwem stają się dziś media społecznościowe. Wieczorem, w łóżku, z telefonem w ręku, nastolatek nie wybiera rozmówców. Wybiera ich algorytm, a algorytm podsuwa to, co zatrzyma człowieka przy ekranie jak najdłużej. Smutek przyciąga smutek, więc osoba w depresji, z myślami rezygnacyjnymi, dostaje coraz więcej treści, które ją w tym stanie utwierdzają. Platformy same zaprogramowały swoje algorytmy tak, żeby wzmacniały to, co trzyma uwagę, i to one odpowiadają za to, co trafia na ekran, niezależnie od tego, co deklarują. Treści normalizujące samobójstwo działają choćby samą liczbą. Kiedy ktoś sam nie radzi sobie z wewnętrznym przytłoczeniem, a w jego towarzystwie odebranie sobie życia pojawia się raz po raz jako rozwiązanie, to bezsprzecznie ma to na niego wpływ.

Adriana Retyte miała czternaście lat i chodziła do Langley School w hrabstwie Norfolk w Anglii. W maju 2026 roku odebrała sobie życie. Johanna Thompson, koronerka okręgu Norfolk, ustaliła na podstawie urządzeń dziewczyny, że w tygodniu przed śmiercią oglądała ona na TikToku filmy i obrazy związane z samobójstwem. Uznała, że dostęp do tych materiałów „mógł odegrać znaczącą rolę” w jej decyzji, i wskazała na „negatywne skutki oglądania treści w sieci”. Koronerka przygotowuje raport o zapobieganiu kolejnym zgonom, który trafi między innymi do Ofcomu, brytyjskiego regulatora odpowiedzialnego za bezpieczeństwo w sieci.

Dziewięć lat wcześniej zmarła Molly Russell, także czternastoletnia, której media społecznościowe, w tym Instagram, podsuwały treści o samobójstwie i samookaleczeniach. W 2022 roku koroner Andrew Walker uznał, że zmarła w wyniku samookaleczenia, cierpiąc na depresję i doświadczając negatywnych skutków treści oglądanych w sieci.

Fundacja założona przez rodzinę Molly, Molly Rose Foundation, przebadała latem 2026 roku 1825 uczniów z 21 brytyjskich szkół. Co trzeci zetknął się w poprzednim tygodniu na dużych platformach z treściami o samobójstwie, samookaleczeniach, depresji albo zaburzeniach odżywiania. Siedem procent widziało materiały, które przedstawiały myśli samobójcze jako „normalne, pociągające albo fajne”. Andy Burrows, prezes fundacji, mówi, że trzy czwarte nastolatków, do których takie treści wciąż docierają, ogląda je na TikToku. Melanie Dawes, szefowa Ofcomu, mówiła w tym czasie posłom, że w dużych firmach społecznościowych nie widzi kultury bezpieczeństwa, a platformy same przyznają, że ich algorytmy podsuwają materiały o samobójstwie i samookaleczeniach.

TikTok przekazał rodzinie Adriany wyrazy współczucia i zapewnia, że egzekwuje surowe zasady wobec takich treści. Fakty są takie, że te treści mimo to trafiają do nastolatków. Zostają dwie możliwości: deklaracja ma jedynie pokazać, że firma coś robi, żeby dobrze wypaść, albo firma nie panuje nad własną platformą. W obu przypadkach TikTok działa wbrew temu, co deklaruje.

Wzorce, które podsuwa nam otoczenie, kształtują to, co uznajemy za możliwe. Efekt Papagena pokazuje, że historie o wyjściu z kryzysu również działają.

Ilu rodziców wie, jakie treści oglądają ich dzieci? Ilu z nich o tych treściach z dziećmi rozmawia? Potrafimy rozmawiać o trudnościach tak, żeby wspierać, a nie dokładać? Świat, który kreują duże korporacje, ma ogromną siłę rażenia. Rozmowa i krytyczne spojrzenie na to, co nas otacza, osadzone w wartościach, chronią przed destrukcją, i są tym cenniejsze, im rzadziej się zdarzają.

Źródła: Robert Booth, „UK watchdogs urged to tackle suicide social media content after death of girl, 14”, The Guardian, 21.10.2026; David P. Phillips, „The Influence of Suggestion on Suicide”, American Sociological Review, 1974; Thomas Niederkrotenthaler i in., „Role of media reports in completed and prevented suicide: Werther v. Papageno effects”, British Journal of Psychiatry, 2010.

Listy od Macieja

Nowe teksty, spotkania i materiały dla rodziców

Na start dostaniesz przewodnik „Rodzinna narada technologiczna” (PDF): jak zaprosić rodzinę do rozmowy o ekranach i zapisać ustalenia, które obowiązują wszystkich. Potem piszę, gdy pojawi się nowy tekst, spotkanie albo dodatek. Wypiszesz się jednym kliknięciem.

Zrób testKsiążka