Kiedy dzieci naprawdę się uczą

· Maciej Kryczka

Linia przewidywań przerwana pomarańczowym punktem zaskoczenia, za którym ścieżka biegnie wyżej

Instytut Badań Edukacyjnych wydał monografię „Błąd w dydaktyce", zbudowaną na odpowiedziach uczniów w badaniu PISA. Autorzy rozłożyli na części dziesiątki zadań i sprawdzili, w którym miejscu piętnastolatki się mylą i dlaczego. Z tej analizy wyłania się prosta odpowiedź na pytanie z tytułu: dziecko uczy się wtedy, gdy coś je zaskoczy i gdy wolno mu się pomylić.

Mechanizm opisuje neuronaukowiec Stanislas Dehaene, na którym autorzy opierają rozdział teoretyczny. Mózg cały czas przewiduje, co się stanie, a uczy się dopiero wtedy, gdy przewidywanie się nie sprawdza. Dziecko, które zna z domu psa, na widok konia najpierw zobaczy dziwnego, wielkiego psa. Zaskoczenie wymusza korektę i powstaje nowa kategoria. Dehaene nazywa to błędem przewidywania i uważa go za paliwo nauki: przewiduję, wykrywam błąd, poprawiam się.

Druga rzecz to informacja zwrotna. Błąd uczy tylko wtedy, gdy ktoś pokaże, na czym polegał, albo gdy dziecko samo zauważy rozbieżność. Układ nagrody w mózgu włącza się już w chwili, gdy pojawia się poczucie, że z problemem da się sobie poradzić, jeszcze przed rozwiązaniem.

Trzecia to przekonanie, że z błędu w ogóle da się wyciągnąć naukę. Autorzy przywołują badania z Michigan State University: osoby, które w to wierzą, radzą sobie lepiej po pomyłce, bo szukają jej przyczyny i dokładają wysiłku. Osoby przekonane, że inteligencja jest stała, po porażce przestają próbować.

Druga strona tego mechanizmu jest równie wyraźna. Dzieci przestają się uczyć, gdy błąd kończy się karą bez wyjaśnienia. Autorzy wskazują dwa skutki: lękowe unikanie trudnych zadań aż po wyuczoną bezradność oraz bezpieczne odtwarzanie gotowych odpowiedzi zamiast samodzielnego myślenia. Uczeń, który dostaje jedynkę i nie wie, za co, też się czegoś uczy, mianowicie tego, że musi ponieść porażkę. Jego mózg zaczyna traktować każde kolejne zadanie jako drogę do niej.

PISA pokazuje ten skutek w liczbach. W 2009 roku piętnastolatki czytały artykuł o tym, czy telefony komórkowe szkodzą zdrowiu. Tekst wspominał, że zmęczenie i bóle głowy mogą mieć też inne przyczyny, związane ze współczesnym stylem życia, a jedno z pytań prosiło o podanie przykładu takiej przyczyny własnymi słowami. Wystarczyło napisać „niedosypianie" albo „stres". Poprawnie odpowiedziała nieco ponad połowa uczniów. Autorów zaniepokoiło coś innego: wielu uczniów nie wpisało w tym miejscu niczego. Samodzielnej refleksji wielu młodych ludzi unika, piszą, może się jej boi. Brak odpowiedzi chroni przed błędem i przed nauką jednocześnie.

Ten sam artykuł pokazuje drugi skutek. Zestawiał argumenty za i przeciw szkodliwości telefonów. Jeden brzmiał stanowczo: użytkownicy telefonów są 2,5 razy bardziej narażeni na raka mózgu w okolicy ucha. Odpowiedź drugiej strony była ostrożna: naukowcy nie wiedzą, czy ma to związek z telefonem. Uczniowie mieli rozstrzygnąć, któremu stanowisku sprzyja zasada, że trudno udowodnić, iż jedna rzecz na pewno powoduje drugą. Sprzyja ostrożnemu, bo ono właśnie przyznaje, że pewności brak. Wybrała je niewiele więcej niż co trzecia osoba. Prawie połowa uznała, że zasada wspiera stanowczą tezę, a co piąta, że wręcz ją udowadnia. Według autorów zdecydowana forma wystarczyła, żeby uwierzyć. Dziecko przyzwyczajone do tego, że liczy się jedna właściwa odpowiedź, szuka zdania, które brzmi jak ona.

Błędy popełniają też dorośli. Autorzy opisują nauczycieli, którzy rezygnują z doświadczeń na lekcjach przyrody, bo boją się wyniku innego niż oczekiwany, choć nieudane doświadczenie uczy więcej niż udane. Opisują też szkołę, która tak mocno pilnuje poprawnych odpowiedzi, że gubi cel nadrzędny: samodzielne myślenie ucznia.

Richard Feynman wspominał nauczyciela rysunku, który w każdej krzywej kresce znajdował coś do nauczenia, a nigdy nie powiedział mu, że zrobił coś źle. Fizyk rysował dalej i kilka prac sprzedał. Monografia kończy się podobnym zdaniem: błąd może być szansą, bez kary, za to z informacją zwrotną i z samodzielnym przejściem drogi do dobrej odpowiedzi.

Źródło: Krzysztof Biedrzycki, Marcin M. Chrzanowski, E. Barbara Ostrowska, „Błąd w dydaktyce. Przyczyny powstawania, mechanizmy, szanse dydaktyczne. Na podstawie rozwiązań zadań z badania PISA", Instytut Badań Edukacyjnych, Warszawa 2024, doi.org/10.24131/9788367385749.

Listy od Macieja

Nowe teksty, spotkania i materiały dla rodziców

Na start dostaniesz przewodnik „Rodzinna narada technologiczna” (PDF): jak zaprosić rodzinę do rozmowy o ekranach i zapisać ustalenia, które obowiązują wszystkich. Potem piszę, gdy pojawi się nowy tekst, spotkanie albo dodatek. Wypiszesz się jednym kliknięciem.

Zrób testKsiążka